piątek, 1 kwietnia 2016

Podróże kształcą.

Perła.
Dół, bo doły.
Czasem sobie siądę w okopie. A tam, to nie okop, to Rów Mariański.
I wtedy przyznam szczerze ławo nie jest.



- Słuchaj, prawdziwa perła rośnie długo.

 No jak obuchem w łeb!
"Ludzie, zbawiciel normalnie zbawiciel".
I już się jarzę.
I już eksplozja i już mnie wyrywa z tegoż rowu, niczym biegaczy z bloczków startowych.
No przecie...
Prawdziwa PERŁA rośnie długo.
Monika Misiak, jak ja Ci dziękuję










piątek, 25 marca 2016

Antidotum.

Nie mów
o czym
myślisz
powiedz
co czujesz
może wtedy
znajdziemy
antidotum
na
niemiłość.


Słowem




Dotknij mnie
słowem
rankiem
czulsze są
słowa
niż dłonie
kochaj
dniem
powszednim
wyznaj
miłość
chwilą

kubkiem
gorącej
herbaty.


wtorek, 15 marca 2016

Wernisaż.




wiosna
potrafi 
wybujać
wieńcem
kwiatów
znikąd

pędzlem
mistrza
efektem
płótna
zaistnieć

wernisaż
ach
wernisaż





niedziela, 14 lutego 2016

Prawdyczytanie

przejrzeć się
zachwycić
wypięknieć
w oczach

miłości.



 

piątek, 12 lutego 2016

Przedburze...



Słyszysz?
Co?
Jak to co?
Jak dudni.
Dudni?

Cisza
.
.
.
Głucha
Cisza.





czwartek, 4 lutego 2016

Konkursy, lubę to :)


Spójrzcie na okładkę powieści I że ci nie odpuszczę i napiszcie w kilku-góra kilkunastu zdaniach, jaka historia związana z przedstawioną panną młodą przychodzi Wam na myśl. Możecie bawić, wzruszać i co tylko chcecie  To może być Wasza historia, albo dzieło Waszej wyobraźni
Jeśli macie ochotę zaproście do zabawy znajomych i udostępnijcie. Będzie mi bardzo bardzo miło
Wygrywają - uwaga - aż trzy wypowiedzi a nagrodą jest oczywiście książka
Rozwiążmy konkurs okładkowy
Wspaniałe odpowiedzi, trudno dokonać wyboru
Książki otrzymują:

Ewa Maja Maćkowiak








 



Sławka siedziała na parkanie, zmieniała wysokie bladoróżowe szpileczki na wygodne tenisówki, od czasu do czasu wycierając łzy, które leciały na rozchodzone pepegi, pomimo zakazu, powtarzanego w myślach – „Nie będę płakać, nie będę płakać”. Kapały i już. Dobrze, że zdążyła je złapać zanim orszak weselny zaczął jej poszukiwać.
– „Co robić, co ja mam teraz zrobić?” – krążyło po głowie pytanie, kiedy usłyszała znajome głosy.
– Boże kochany, Jurek, sprawdź na górze w pokoju i na strychu, ja zajrzę do drewutni, to znaczy do jej warsztatu. Przecież do diaska musi gdzieś być, nie rozpłynęła się jak … Sławka odezwij się. Córciu! – nawoływała matka.
Sławka wstrzymała oddech, skuliła się, pomimo tego, że zza wysokiego płotu nie mogli je dostrzec. Nie chciała widzieć nikogo. Chciała zostać sama i jedyne, czego teraz pragnęła, to właśnie się rozpłynąć. Pstryknąć, zniknąć niczym bańka mydlana.
– „Jak mogłam być tak bezgranicznie głupia” –karciła się w myślach –„Jak mogłam być tak naiwna i łatwowierna”? – łajała się bezlitośnie.
Zerwała z trawnika mlecz i wyrywając płatki wyliczała w myślach: – Kocha... lubi... szanuje... nie chce... nie dba... żartuje... w myśli... w mowie... w sercu... na ślubnym kobiercu… Kocha... lubi... szanuje... nie chce... nie dba... żartuje... w myśli... w mowie... w sercu... na ślubnym kobiercu... – zaśmiała się , a w tym śmiechu można było odczytać nutkę goryczy.
– Taaaa, na ślubnym kobieeercuuu… – wypowiedziała na głos i wtedy coś w niej pękło. Podjęła decyzję, skoro on dopuścił się zdrady przed ślubem, ona nie będzie mu dłużna. Już nie. Wstała, wzięła głęboki oddech i dokończyła – Więc przyrzekam „kochany” i zapamiętaj …… I że ci nie odpuszczę! Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy Jedyny i wszyscy święci. Amen! – wysłała obietnicę w niebo. – „Już ci ją wszyscy świeci niebawem przekażą, a poznasz po znakach na ziemi i niebie, zdrajco ”, – dodała tym razem w myślach. Podniosła bladoróżowe ślubne szpilki i ruszyła w stronę domu.