niedziela, 14 lutego 2016

piątek, 12 lutego 2016

czwartek, 4 lutego 2016

Konkursy, lubę to :)


Spójrzcie na okładkę powieści I że ci nie odpuszczę i napiszcie w kilku-góra kilkunastu zdaniach, jaka historia związana z przedstawioną panną młodą przychodzi Wam na myśl. Możecie bawić, wzruszać i co tylko chcecie  To może być Wasza historia, albo dzieło Waszej wyobraźni
Jeśli macie ochotę zaproście do zabawy znajomych i udostępnijcie. Będzie mi bardzo bardzo miło
Wygrywają - uwaga - aż trzy wypowiedzi a nagrodą jest oczywiście książka
Rozwiążmy konkurs okładkowy
Wspaniałe odpowiedzi, trudno dokonać wyboru
Książki otrzymują:

Ewa Maja Maćkowiak








 



Sławka siedziała na parkanie, zmieniała wysokie bladoróżowe szpileczki na wygodne tenisówki, od czasu do czasu wycierając łzy, które leciały na rozchodzone pepegi, pomimo zakazu, powtarzanego w myślach – „Nie będę płakać, nie będę płakać”. Kapały i już. Dobrze, że zdążyła je złapać zanim orszak weselny zaczął jej poszukiwać.
– „Co robić, co ja mam teraz zrobić?” – krążyło po głowie pytanie, kiedy usłyszała znajome głosy.
– Boże kochany, Jurek, sprawdź na górze w pokoju i na strychu, ja zajrzę do drewutni, to znaczy do jej warsztatu. Przecież do diaska musi gdzieś być, nie rozpłynęła się jak … Sławka odezwij się. Córciu! – nawoływała matka.
Sławka wstrzymała oddech, skuliła się, pomimo tego, że zza wysokiego płotu nie mogli je dostrzec. Nie chciała widzieć nikogo. Chciała zostać sama i jedyne, czego teraz pragnęła, to właśnie się rozpłynąć. Pstryknąć, zniknąć niczym bańka mydlana.
– „Jak mogłam być tak bezgranicznie głupia” –karciła się w myślach –„Jak mogłam być tak naiwna i łatwowierna”? – łajała się bezlitośnie.
Zerwała z trawnika mlecz i wyrywając płatki wyliczała w myślach: – Kocha... lubi... szanuje... nie chce... nie dba... żartuje... w myśli... w mowie... w sercu... na ślubnym kobiercu… Kocha... lubi... szanuje... nie chce... nie dba... żartuje... w myśli... w mowie... w sercu... na ślubnym kobiercu... – zaśmiała się , a w tym śmiechu można było odczytać nutkę goryczy.
– Taaaa, na ślubnym kobieeercuuu… – wypowiedziała na głos i wtedy coś w niej pękło. Podjęła decyzję, skoro on dopuścił się zdrady przed ślubem, ona nie będzie mu dłużna. Już nie. Wstała, wzięła głęboki oddech i dokończyła – Więc przyrzekam „kochany” i zapamiętaj …… I że ci nie odpuszczę! Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy Jedyny i wszyscy święci. Amen! – wysłała obietnicę w niebo. – „Już ci ją wszyscy świeci niebawem przekażą, a poznasz po znakach na ziemi i niebie, zdrajco ”, – dodała tym razem w myślach. Podniosła bladoróżowe ślubne szpilki i ruszyła w stronę domu.